2009-07-21 01:02:20 >>
analiza kolorystyczna.
hmm. pare dni i wszystko inaczej. odezwal sie a swiat ozyl na nowo. przyjechal a ona zakwitla. przez 2h non stop trajkotala. o wszystkim i o niczym. teraz rozmysla nad tym co powiedziala i zastanawia sie, co powinna, czego nie. zwrocila mu uwage kiedy jej przykro i wskazala co zle robil. powiedzial ze sie zmieni. kazal jej zaczac pisac ksiazeczki z sentencjami o zyciu, ktore zawsze babcia kupuje i jemu i jej w empiku. dziwne, jest dla niej taki bliski,moze najblizszy, a nawet przez sekunde nie byli razem. ona jest 'kolezanka', chociaz oboje wiedza, ze to przyjazn. ona na pewno. ma nadzieje ze on tez. ale przeciez jej ufa, zdradza sekrety, przyjezdza. jak do kolezanki. niedlugo wyjedzie... na studia. w najgorszym wypadku nad morze. oby nie, bo wtedy wszystko zwiednie, kiedy nie bedzie nawet tych chociazby najkrotszych spotkan, nie bedzie niczego. powiedziala mu ze jej ideal to brunet z niebieskimi oczami. taaa. a co z zielonookim blondynem? skad sie wzial w jej sercu?
skomentuj (1)
2009-07-19 01:04:33 >>
one year later.
wróciłam. może i nikt tego nie zauważy,bo wątpię, żeby ktoś tu jeszcze zaglądał, ale to co. piszę głównie po to, żeby ulżyć samej sobie. podobno wszystko w życiu się zmienia. hmm.. rok, 3 wykańczajace historie miłosne, 4 romansy, 365 imprez i nieskończoną ilość pseudoprzyjaźni później mówię wam, że nadal w środku jesteśmy tacy sami. zmieniają się powody do śmiechu i płaczu, ale sam fakt, że zalewamy się łzami czy rechoczemy już nie. chociaż może te powody bardziej nas określają? nie wiem. co mi odbiło, że nagle, po ponad roku, kiedy moje życie, priorytety (a właściwie ich brak) są zupełnie inne, nagle wracam? samotność. jest środek wakacji, w normalnych warunkach powinnam się super bawić nawalona na jednej ze swoich ulubionych imprez, ale pech chciał, że zachorowałam. niby zwykła angina, a jednak mnie zmieniła. myślę sobie, ze tesknie za stara ewa.za ewa ktora jezdzila na skoki, uczyla sie z zapalem chocby tego glupiego niemieckiego, czytala madre ksiazki, nie przejmowala sie tak swoja fryzura, paznokciami, tym 'co pomysla ludzie', zyla spokojnie w swoim swiecie, w ktorym byla moze nie idealna ale w porzadku i to wystarczalo. teraz nie. teraz jest milion ludzi lepszych wazniejszych ladniejszych bardziej pasujacych do reklamowki z tv niz ona. a ona za wszelka cene starajac im sie dorownac stracila siebie i wszystko to, co bylo w niej fajne. teraz zajmuje sie glupotami, z ktorych nic nie ma, poswieca swoje zycie ludziom, ktorzy nie potrafia tego docenic i jedyna cecha, ktora pozostala z przeszlosci jest to marzycielstwo. ewa ciagle marzy, ze ktoregos dnia wszystko sie ulozy, ze znajdzie sie w swojej bajce, w ktorej nie bedzie musiala juz ogladac sie na innych, bedzie mogla byc soba naprawde i to bedzie ok, bo ON ja zaakceptuje i obudzi w niej te dawno uspione cechy. a tymczasem co robi ON, ten ktoremu dobrowolnie poswieca sie od ponad roku, dbajac by nigdy zycie nie kopnelo go w jego wymuskany tylek? bardziej dbajac o jego marzenia niz o swoje, o jego cele, przyszlosc, powodzenia. o jego usmiech? gdzie on jest, kiedy ona chcialaby chociaz pogadac? 'robi sobie cos do zarcia' i znika z glupiego komunikatora na 2 godziny. nie wraca, mimo ze pytal o jej stan zdrowia, bo po co. zapytal, czy czuje sie lepiej, ale naprawde go to nie obchodzilo. dlaczego sam nie zapytal wczesniej, skoro slyszal ze jest zle? dlaczego nigdy nie pyta? dlaczego ona nie umie zrozumiec, ze w jego zyciu nie ma miejsca na przyjazn, ze on potrafi tylko brac, dawac czasami owszem, ale tylko na osobista prosbe. nigdy sam z siebie nie pomyslal, nigdy nie mial potrzeby spowodowac, zeby sie smiala. a ona? kazdy dzien zaczyna myslac, co zrobic zeby byl szczesliwy? dlaczego on tak strasznie zatruwa i niszczy jej zycie? dlaczego odsuwa od niej kazda szanse na prawdziwa milosc? dlaczego ona nigdy nie moze pomyslec o sobie najpierw i o nim potem? dlaczego odrzucila szanse wyjazdu na miesiac do monachium przez niego? zeby nie stracic kontaktu? dlaczeo nie poleciala na teneryfe z przyjaciolka bo on mial akurat urodziny? dlaczego ona sama niszczy siebie swoje marzenia plany cale swoje zycie myslac o nim i kochajac go? dlaczego to tak boli? just friends. zostańmy przyjaciółmi,
skomentuj (2)
2008-08-08 20:10:38 >>
comin' home again
hmm nie odczuwałam za dużej potrzeby pisania tu, skoro cały świat dostaje na bieżąco informacje o moim życiu ze stron typu nasza-klasa.pl, poza tym moje życie przewróciło się do góry nogami i nie wiem, od czego tak naprawdę powinnam zacząć to pisanie, poza tym motywacji trochę brak ;p i czasu ;p zobaczymy.
skomentuj (1)
2008-03-14 12:36:10 >>
Break.
Żeby mi nie skasowali.
skomentuj (1)
2008-03-14 12:36:09 >>
Break.
Żeby mi nie skasowali.
skomentuj (0)
2007-12-08 16:38:32 >>
Spaß :D
Kope lat xD No, jakoś tak wyszło, że długo nic nie pisałam, a działo się sporo ^^ Można powiedzieć, wszystko się zmieniło i zarazem wszstko jest po staremu, nie wiem, jak to możliwe, ale jak widać, jakoś tak jest :P
10 LISTOPADA – Geburtstag mój własny xD Impreza typowo babska, najpierw pizza, potem podróż taksówką i genialna rozmowa o kotach i psach z taksówkarzem, po czym właściwa impreza z breezerami i shishą w moim pokoju xD
17 LISTOPADA – początek wymiany z Niemcami ^^ Okazało się, że przyjedzie do mnie jakaś Niemka jednak, było bosko xD Dawno się tak dobrze nie bawiłam :D Spaßu od cholery :D Trzy dni w Krzyżowej, potem Wrocław, Warszawa, w międzyczasie pobyt w domu i dżamprezy xD Hustensaft trinken :D Ach.. We Wrocławiu trafiliśmy na jakiś dzien życzliwości i dostałam balonika, a potem zostałam przytulona przez jakichś studentów :D Podoba mi się tam ! :P W ogóle o aspektach towarzyskich wymiany dużo by się rozpisywać… ^^
30 LISTOPADA – Gebyrtstag Pati :D Znowu Shisha i Hustensaft :D Jak odprowadzałyśmy Kejt, to zaczęło nam się trochę dziwnie robić ^^ Kucnęłyśmy za jakąś reklamą i się schowałyśmy przed światem :P A przez pasy przechodziłyśmy z rękami w górze, żeby nas nie przejechali, tak jak robiła pani w przedszkolu :P
To tyle jeśli chodzi o imprezy. Teraz część merytoryczna. W szkole… Spaβ, ale nie na chemii, matmie i fizyce… W ogóle zaczynam myśleć, czy to dobry profil, może powinnam się zmusić, iść na korki, nauczyć się tych przedmiotów wymienionych wyżej i zacząć myśleć o tej medycynie, żeby mieć jakiś porządny zawód? Ale mam inne plany i talenty… Po prostu presja otoczenia tak na mnie działa… :P Poza tym cierpię na wyjątkowo złośliwe zapalenie kratnii i nie mogę mówić :/ I ogólnie przeżywam wszystko ze zdwojoną siłą, mam taki sentymentalny, jesienny nastrój… I jeszcze parę innych rzeczy. A od Mikołaja dostałam $$ i Kinder czekoladki :D Plus pluszowe lila skarpetki ^^ Dobra, zaczynam chrzanić od rzeczy :P Koniec.
skomentuj (10)
2007-10-27 14:08:44 >>
Doch ich geb' nicht auf ...
Juli - Dieses Leben
mir ist kalt mein Weg ist leer
diese Nacht ist grau und kalt und schwer
sie hält mich fest
und gibt mich nicht mehr her
ich bin gefangen
ich wach nich auf
und die letzten Lichter gehn bald aus
ich seh mich fallen
doch ich geb nicht auf
denn ich liebe dieses Leben
ich liebe den Moment in dem man fällt
ich liebe dieses Leben
und ich liebe diesen Tag
und ich liebe diese Welt
denn ich liebe dieses Leben
ich liebe den Moment in dem man fällt
ich liebe dieses Leben
und ich liebe diesen Tag
und ich liebe diese Welt
nimm mir die Kraft
nimm mir das Herz
nimm mir alle Hoffnung
und all den Schmerz
aus meiner Hand
und gib sie nicht mehr her
was soll das sein
wo soll ich hin
wo sind meine großen Helden hin
auch wenn wir gehn
weiß ich nicht wohin
Jesienny bilans smutków i radości
POWODY DO RADOŚCI
* Jestem piękną inteligentną samowystarczalną pomysłową kobietą, która w każdej sytuacji jakoś sobie poradzi.
Jasne...
* Za tydzień urodziny Chucka :P
* Za niecały tydzień długi weekend :D
* Jest sobota ^^
* Posprzątałam w pokoju, teraz czuję się o wiele lepiej :P
* W każdy wtorek o 21:30 mogę oglądać Małaszyńskiego :>
* Mam masę fajnych ciuchów, które sprawiają, że jestem jeszcze bardziej wyjątkowa
* Mam paru fajnych znajomych, kilku przjaciół i psa :P
* Nawet się dogaduję z rodzicami,a rodzina chyba mnie kocha.
* Na stronie DSV można obejrzeć filmik z Martinem :D
* PO wygrała wybory!
POWODY DO ROZPACZY
* Moje oceny z matmy nie wykraczają ponad 2+ (chociaż ostatnio dostałam nawet 5, a jednego kapcia poprawiłam na 4 :P)
* Kiedy rano wstaję jest ciemno.
* Na dworze jest lodowato.
* Wydałam 450 zł na kozaki, które mi się średnio podobają, bo nic innego nie mogłam znaleźć.
* Nie potrafię żyć bez faceta.
* Boli mnie gardło.
* Jestem niewyspana.
* Nawet w sobotę muszę się uczyć.
* Muszę iść do fruzjera, a nie mam kasy.
* Drukarka mi się znowu popsuła.
* Nie wiem co kupić Chuckowi na 18 :P
* Nie wiem czy zrobić imprezę urodzinową, zresztą i tak nie przyjedziecie ?
* Jeszcze miesiąc do skoków.
* "Twarzą w twarz" kiedyś się skończy.
* Życie.
Nie wiem w sumie, niby jest ok, ale jakoś nie do końca ... Oprócz pogowania na koncercie jednej z młodzieżowych kapel nie wydarzyło się nic ciekawego, żebym mogła to opisać, aparatu już nie mam, zdjęć w związku z tym nie pokażę. Ten blog powoli upada, nie wiem, jak go dalej prowadzić, nikt go już nie czyta, jest mi źle, smutno, jestem głodna i w ogóle, ach zakochana ? Ich seh' mich fallen, doch ich geb' nicht auf, denn ... ICH LIEBE DIESES LEBEN! :) Rozumiecie coś z tego ? :P
skomentuj (7)